piątek, 5 lipca 2013

„Korespondencje” w łódzkiej MS2

Po przeczytaniu zachęcającej recenzji wystawy "Korespondencje" w czerwcowym numerze Art&Busines zdecydowałam się wybrać tam i na własne oczy ją zobaczyć. Trafiłam akurat, że w niedzielę (30.06 - Ostatni dzień wystawy) był wstęp wolny. Jednak od wejścia czułam się nieproszonym gościem, kobieta, która wydawała bilety zlustrowała mnie wzrokiem. Następnie, gdy weszłam do sali, w której owa wystawa miała miejsce, zostałam wyproszona, gdyż w ręce trzymałam "okrycie wierzchnie" i zamiast jakoś kulturalnie powiadomić mnie, bym zostawiła je w szatni, zostałam porostu wyproszona. Prawdę powiedziawszy ode chciało mi się tam wchodzić, bo czułam się jak intruz. Jednak nieoparta chęć sprawdzenia czy to, co czytam jest spójne z tym, co tam zobaczę weszłam ponownie, gdyby nie fakt, że czułam się stale obserwowana zostałabym tam na dłużej, jednak nieustannie po piętach deptał mi...Osoba pilnująca by obrazy nie zwiały? Tak chyba najlepiej nazwać pana, który usilnie wpatrywał się w każdy mój ruch kontrolując czy aby na pewno nie podchodzę za blisko jakiegoś "eksponatu". Wracając do samej wystawy, choć czasem śmieje się, że sztuka nowoczesna jest dzisiaj białą ścianą, którą zachwycają się wszyscy krytycy, to w tej wystawie ta nowoczesność trafiła do mnie. Wśród wszystkich tych prac najbardziej zapadło mi w pamięć jedno, coś, co nie potrafię określić - dwa drewniane koła, jakby siedziska? Nie mam pojęcia, co to właściwie było, ale dręczy mnie. Nie mogę wymienić wszystkich dzieł, które mi się spodobały bądź nie, ale była to wystawa godna obejrzenia, właściwie określiłabym ją, jako MUST SEE  tego roku. 

Więcej na: http://msl.org.pl/pl/wydarzenia/korespondencje-sztuka-nowoczesna-i-uniwersalizm/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz